I w tym roku nie zabrakło naszych pierniczków :) Choć tym razem Maciek tylko kibicował ;) Pierniczki robiłam z przepisów znalezionych na Moje Wypieki i to w dwóch wersjach – pierniczki czekoladowe i pierniczki (przepis I).
Oba przepisy zrobiłam dokładnie z takich proporcji i przepisu jakie podane są na blogu, czyli:
Pierniczki czekoladowe
- 3 i 1/3 szklanki mąki pszennej
- 1/2 szklanki kakao
- 3/4 szklanki cukru pudru
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
- 2,5 łyżki przyprawy korzennej do piernika
- szczypta soli
- skórka otarta z 1 pomarańczy (pierwszy raz dodałam do wypieków skórkę i chyba ostatni, pierniczki jednak preferujemy bez tego dodatku, nadają specyficzny smak)
- 180 g masła
- 1 jajko
- 3/4 płynnego miodu
- 55 g gorzkiej czekolady, połamanej
- W misce mieszamy – mąkę pszenną, kakao, cukier puder, sodę, przyprawę korzenną i sól.
- W rondelku podgrzewamy do rozpuszczenia – masło, miód i czekoladę. Studzimy.
- Do składników w misce dodajemy – jajko, mieszkankę z rondelka, skórkę pomarańczy (opcjonalnie ;)) i miksujemy.
- Odkładamy do lodówki na ok. 2h. (według przepisu masa może być kleista i pobyt w lodówce powinien spowodować że stężeje, w moim przypadku nie doświadczyłam tej kleistości, widocznie coś poszło inaczej ;))
- Ciasto wałkujemy i wyciskamy ulubione pierniczkowe kształty.
- Pieczemy 10-12 minut w temperaturze 180ºC.
Pierniczki
- 1/4 szklanki miodu
- 80 g masła
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1 jajko
- 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1,5 – 2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
- opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao (ja dodałam)
- W rondelku podgrzewamy – miód, masło i cukier. Po rozpuszczeniu i połączeniu składników – studzimy.
- Przelewamy do miski, dodajemy pozostałe składniki i miksujemy. (jeśli jest za sypkie można dodać miodu, jeśli na koniec będzie za miękkie można przez chwilę schłodzić)
- Ciasto wałkujemy i wyciskamy ulubione pierniczkowe kształty.
- Pieczemy 8-10 minut w temperaturze 175ºC.
Obie partie pierniczków wylądowały w puszkach ze skórką jabłka (zmienianą co jakiś czas), a na kilka dni przed świętami część została udekorowana lukrem :) Pycha!

