To prosta matematyka. Prawie pół roku, żeby przygotować siebie i sprzęt. Czy to w ogóle jest możliwe? Sprzęt pewnie bez problemu, tym bardziej, że w teamie mamy magika rowerowego, który sam składa rowery, ogarnia każdą usterkę, i drugiego weterana, który już nie jedną wyprawę ma za sobą. Ale czy ktoś, kto nigdy nie był na wyprawie rowerowej, kto nawet nie ma własnego roweru, kto raz w życiu przejechał ponad 50km, po czym umierał (ledwo chodził przez kilka kolejnych dni) jest w stanie w ciągu tych 5,5 miesiąca przygotować się do takiego wysiłku? To pewnie okaże się już na miejscu, ale jedno jest pewne – trenować zacząć trzeba od zaraz!
Żona, mama, kobieta silna i niezależna. Kochająca podróże i nowe przygody, wędrówki, majsterkowanie, planszówki i przede wszystkim czas ze swoją Rodzinką.
Podobne wpisy
Dzień 11 – deszczowa Droga Atlantycka
Poranek należał do udanych – po wyjściu z namiotów czekała na nas paczka niespodzianka :) A w środku kalendarz z norweskimi widokami, 3 pudełka z domowymi smakołykami,…
Żółty szlak rowerowy nr 259: Kaczyce – Kończyce
W poniedziałek wielkanocny korzystając z ładnej pogody postanowiliśmy się wybrać na wycieczkę rowerową – pierwszą dłuższą trasę Zosi, i drugą Krzysia. Wybór padł…
Trening przed wyprawą
Ze sportem jestem raczej za pan brat, chociaż to rekreacyjne bieganie, chodzenie po górach, snowboard, jakaś joga, czy inne wyginanie, ale przy rowerze pracują konkretne…
Plany zakupowe
Przy okazji spotkania dream team ustaliliśmy, że każdemu z nas czegoś brakuje, niektórym mniej, niektórym bardziej. Są rzeczy, które muszą kupić prawie…
Dzień czwarty – kryzys
Kto do jasnej ***** ***** **** wymyślił taki urlop!? Katowanie na własne życzenie! Co my tu robimy? Czyli kryzys dnia czwartego. Godz. 13:00 Siedzimy w kawiarni…
Dzień pierwszy – Bergen
Pierwszy dzień za nami, siedzimy sobie na campingu ok. 15 km za Bergen. Namioty już rozbite, kolacja się robi (8 minut czekania…
