Po wakacjach wróciliśmy z naszymi wycieczkami Górskiej Bandy! Na rozchodzenie ruszyliśmy w Jurę Krakowsko-Częstochowską, by powspinać się po skałach w Dolinie Wodącej i odwiedzić zamek Pilcza. Na koniec zrobiliśmy sobie jeszcze ognisko pod zamkiem, które cudownie domknęło nasz wypad.
Dolina Wodącej – parking
Auta zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu pod zamkiem od strony Smolenia. Ale do doliny można wejść też od południowej strony, przy Czarnym Lesie, tam też są dostępne bezpłatne parkingi. Nam zależało, żeby auta zostawić blisko miejsca ogniskowego, które jest niedaleko kasy zamkowej. Zbiórkę mieliśmy o 11:00 i miejsc na parkingu nam nie brakło.

Zrobiliśmy łącznie pętlę ok 6,7 km łącząc kilka szlaków – Szlak Orlich Gnizad, szlak Jaskiniowców i ścieżkę dydaktyczną w Dolinie Wodącej – tras i możliwości jest tam naprawdę sporo, więc bardzo łatwo można dopasować długość trasy do potrzeb własnej wycieczki.
Z parkingu ruszyliśmy szlakiem czerwonym, Orlich Gniazd, początkowo drogą asfaltową, by później wśród pól i lasów wskoczyć na szlak Jaskiniowców. Dotarliśmy do Jaskini Zegar oraz skałek Mała Zegarowa i Zegarowa, przy których zrobiliśmy sobie krótką przerwę na wzmocnienie i powspinanie się. Dalej szlak łączył się już ze ścieżką, którą dotarliśmy najpierw do skałek Paniusia i Pańska Skórka, a później do Grodziska Pańskiego, który jest fajnym punktem widokowym.
Stamtąd ruszyliśmy w drogę powrotną mijając Jaskinie Biśnik i Psią, ale do nich nie zaglądając. Weszliśmy na górę zamkową od południowej strony, obchodząc ją czarnym szlakiem i kończąc wędrówkę na miejscu biwakowym.
Miejsce na ognisko jest przygotowane, są ławeczki, kosze – trzeba mieć tylko swoje drewno. Po pierwszych kiełbaskach, herbatkach, kawkach część z nas poszła jeszcze zwiedzić zamek i powpinać się na mury obronne.
Informacje praktyczne
Gastronomia w Dolinie Wodącej
Na tej trasie ani w pobliżu zamku nie ma punktów gastronomicznych – jedynie niedaleko miejsca parkingowego stał niewielki food truck, ale z niego nie skorzystaliśmy. Mieliśmy zapas prowiantu i kiełbaski na ognisko, które w zupełności nam wystarczyły.








