Zimowy, słoneczny dzień spędziliśmy, nie gdzie indziej, jak w górach :) Tym razem wybraliśmy się na szlak Białych Serc prowadzący na Leskowiec. Szlak Białych Serc to malownicza trasa w Beskidzie Małym, łącząca osiedle Rzyki Mydlarze z rejonem Gronia Jana Pawła II (dawniej Jaworzyna, 890 m n.p.m.) oraz Leskowca (922 m n.p.m.). Szlak został wytyczony z myślą o osobach poszukujących łagodniejszego podejścia na te szczyty.
To była również mała podróż sentymentalna, bo Leskowiec był pierwszym szczytem zdobytym przez Zosię. Choć miała wtedy zaledwie 3 miesiące, był czas pandemii, więc wizyty w schronisku były wyzwaniem i wchodziliśmy trasą od całkiem innej strony – z Targoszowa, to góra ta sama ;)
Informacje praktyczne
Plan
Realizacja
Planowaliśmy wyjść szlakiem Białych Serc, a zejść szlakiem czarnym, jednak po pierwszym odcinku, który jest dość stromy i wąski, i w warunkach zimowych z dziećmi – trudny, zrezygnowaliśmy i do auta wróciliśmy częściowo tą samą drogą. Dzieci mimo, że miały więcej kilometrów do przejścia były zachwycone, bo na tej trasie były miejsca całkowicie oblodzone, na których z przyjemnością sobie zjeżdżali. Było tak znakomicie, że do auta wrócili przemoczeni – nawet zimowe ubrania nie dały rady :)).
Szlak Białych Serc na Leskowiec – krótka charakterystyka trasy
Szlak rozpoczyna się w osiedlu Rzyki Mydlarze. Początkowo trasa wiedzie wzdłuż potoku Wieprzówka, mijając zabytkową drewnianą kuźnię, przy której często zatrzymywał się Karol Wojtyła podczas swoich wędrówek . Następnie szlak prowadzi łagodnymi zakosami przez las, stopniowo zyskując wysokość.
Po około godzinie marszu dociera się do przełęczy pod Groniem Jana Pawła II. Stąd można kontynuować wędrówkę na szczyt Leskowca (922 m n.p.m.), skąd rozpościerają się panoramiczne widoki na okoliczne pasma górskie. Trasa jest dostępna przez cały rok, jednak zimą warto mieć na uwadze, że miejscami szlak może być oblodzony.
Czy na tej trasie można gdzieś zjeść?
Można zatrzymać się w schronisku PTTK na Leskowcu – jest gdzie usiąść i się ogrzać. W mojej opinii jednak schronisko jest trochę zaniedbane, jedzenie w bufecie znośne.








