Wyjścia we dwoje, i to jeszcze w góry, w ostatnich latach nie zdarzały się nam za często, ale postanowiliśmy nad tym popracować ;) Tym razem wybraliśmy bardziej wymagający szczyt – Skrzyczne. Podobnie jak podczas wyjścia na Szyndzielnię szukaliśmy szczytu i szlaku, gdzie dostępna jest kolejka – na wszelki wypadek, by mieć pewność, że przed 16 wrócimy do Tychów, by odebrać dzieciaki z przedszkola i zerówki. Wyjechaliśmy też ciut wcześniej co finalnie pozwoliło zrobić nam pętlę bez korzystania z kolejki.
Skrzyczne – początek szlaku
Auto zaparkowaliśmy na wydzielonych na chodnikach miejscach parkingowych. Byliśmy w Szczyrku koło 9 rano, w środku tygodnia i nie mieliśmy problemu ze znalezieniem wolnego miejsca. Wejście zaczęliśmy przy dolnej stacji kolejki linowej, bo chcieliśmy się też upewnić, że jeździ. Okazało się, że chętni na wjazd pojawili się dopiero później, więc przez chwilę mieliśmy wizję, że nasz backup plan nie wypali, bo kolejka stoi.

Na szczyt weszliśmy wymagającym szlakiem niebieskim – praktycznie cały czas jest dość stromo, do tego szlak jest bardzo kamienisty. Trasa biegnie wzdłuż pierwszego odcinka kolejki, później przy stacji przesiadkowej, na Hali Jaworzyna, szlak odbija i łączy się ze szlakiem zielonym, razem prowadząc już na szczyt. Oznaczenie trasy jest dobre, często wiedzie przez las, miejscami wychodzimy na polany, które pozwalają podziwiać widoki na Beskid Mały czy Baranią Górę.
Po przerwie na szczycie oszacowaliśmy, że mamy szanse na zejście, niekoniecznie zjazd kolejką – wybraliśmy zielony szlak do Centrum Szczyrku (w przeciwną stronę do Małego Skrzycznego). Ten pierwszy odcinek pokrywał się ze szlakiem niebieskim, ale później szlak odbijał i prowadził już głównie przez las. Jest to łagodniejsza opcja do szlaku niebieskiego, którym wchodziliśmy. Zresztą chyba również dość często wybierana przez turystów, bo miejscami było naprawdę tłoczno! Szlak w pewnym momencie dociera do ul. Leśnej, gdzie schodzimy już drogą ułożoną z betonowych płyt. Po zejściu do miasta ostatni odcinek pokonaliśmy chodnikiem wzdłuż głównej drogi.
Informacje praktyczne
Schronisko PTTK Skrzyczne
Na obiad zatrzymaliśmy się w schronisku PTTK – jest tam dostępnych sporo miejsc zarówno w środku, jak i na przestronnym tarasie. Jedzenie jest smacznie i nie jest przesadnie drogie. Jedząc na tarasie można jednocześnie napawać się pięknymi widokami. Można też odpocząć na dostępnych leżakach.
W schronisku dostaniemy też pieczątki, które mogą być potwierdzeniem zdobytego szczytu – my tym razem wbiliśmy je do naszych książeczek Korony Góry Polski.
Skrzyczne – ciekawostki

Na szczycie góry postawiono tablicę informacyjną z paroma ciekawostkami – dla mnie odkryciem było pochodzenie nazwy Skrzycznego. Całe życie się człowiek uczy ;)












