Gazela

Jedziemy na wycieczkę, nie.. wyprawę! W grudniu podczas naszego pierwszego po latach spotkania Maciek wspomniał o tym, że razem z kolegą planują rowerową wyprawę do Norwegii. Zachwycona słuchałam, zaskoczona stwierdzeniem „Koniecznie musisz z nami pojechać” powiedziałam tak. Konsekwencje swoich słów trzeba ponosić ;) Więcej informacji o samej wyprawie znajduje się na blogu One Journey, więc nie będę się na ten temat rozpisywać, ale ponieważ wiążą się z tym ważne „rodzinne” zakupy jeden wątek należy poruszyć – Gazela. Miłość od pierwszego wejrzenia!

Po tym jak już bilety zostały kupione, wiedziałam, że wyjścia nie ma, trzeba się wziąć za trening i kupić rower… wspomniany kolega Daniel, który jest rowerowym zapaleńcem przyszedł mi z pomocą. Po kilku mailach, pytaniach pomocniczych, po otrzymaniu ode mnie właściwego wymiaru ramy (wszystko zmierzone wg instrukcji) pewnego dnia przysłał mi link do aukcji na allegro. Mimo sceptycznego nastawienia do damek, zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Oczywiście, że nie patrzyłam na parametry, a na wygląd i nazwę, na innych rzeczach w tej kwestii kompletnie się nie znam, ale była to oferta z gwarancją „Daniel poleca”, więc decyzja o zakupie zapadła błyskawicznie. Stałam się posiadaczką nowiutkiego roweru Romet w wersji „Gazela”. Czekałam tylko aż przyjdzie! Nie wiem dokładnie w jakim stanie dotarła, bo przesyłkę odbierał Maciek, ale podobno Daniel poskładał ją po wyciągnięciu z paczki i co nieco po dokręcał. Przyjechałam na gotowe, by zobaczyć jej doskonałość w pełnej okazałości ;)

Gazela w Kampinosie

Podobne wpisy