·

Jedziemy na wycieczkę!

W grudniu spotkałam się z dawno niewidzianym przyjacielem, od słowa do słowa, co robisz, co słychać, jakie plany na święta i sylwestra doszliśmy do momentu, kiedy Maciek zaczął opowiadać, że z grupką znajomych planują wyprawę rowerową do Norwegii. Pasja i entuzjazm, z jaką opowiadał o tych planach wzbudziły we mnie podziw i pełen szacun dla ludzi, którzy decydują się na takie wyzwanie, a z drugiej strony tęsknotę za niezwykłą przygodą. Dlatego, kiedy Maciek w pewnym momencie powiedział „koniecznie musisz z nami pojechać”, nie mogłam odpowiedzieć inaczej jak „pewnie, jadę!”. Jednak, kiedy emocje opadły, w mojej głowie pojawiły się wątpliwości – w jaki sposób ja, kompletnie nierowerowy człowiek (zdarzy  mi się, że 4 razy w roku pojeżdżę na Veturilo) mam przejechać 900 km po krętych, fiordowych drogach Norwegii? Nie mówiąc już o kompletnym nieprzygotowaniu sprzętowym. Hm… zastanowię się później, a może Maciek zapomni…?

Podobne wpisy