· ·

Wyprawa rowerowa do Norwegii

Od 5 miesięcy przygotowujemy się do wyprawy rowerowej, na którą wyruszamy już 26 czerwca! Ja, można rzec przygotowuję się bardziej, bo nie mam tak dużego doświadczenia w tym temacie jak Maciek, a już na pewno nie mam wystarczająco wyćwiczonych odpowiednich mięśni. Wydaje mi się, że podeszłam do tematu poważnie :) Już w styczniu, jak tylko zapadły finalne decyzje o wypadzie, zaczęłam ćwiczyć, spotkałam się z trenerem, ustaliłam szczegółowy plan treningów pod kątem wyprawy i wzmocnienia mięśni pleców i rąk. Wszystko szło bardzo dobrze, mobilizacja była, jak nie siłownia, to kilometry na snowboardzie, a jak tylko była okazja to jazda w terenie. Do momentu… Jak już byłam w Livigno to zaczęły boleć mnie kolana, dla bezpieczeństwa, mój najukochańszy brat pozaklejał mi je, tak by możliwe najmniej je obciążać przy takim wysiłku i by wszystko pozostało na miejscu. Kiedy po powrocie i kolejnej wycieczce rowerowej, kolana zaczęły boleć jeszcze bardziej udałam się do ortopedy. Wstępna diagnoza nie była pocieszająca – ” wygląda na to, że ma Pani wytartą chrząstkę, w obu kolanach”, dla potwierdzenia dostałam skierowanie na usg, i receptę na tabletki, które pomagają odbudować chrząstkę. USG potwierdziło tylko diagnozę, chociaż młoda dama, która je robiła i opisywała pocieszyła mnie, że u niej zdiagnozowano to w wieku 16 lat, a jeździ i pływa na deskach, śmiga na motorze, no i pewnie, że ją czasami bolą kolana, ale nie przeszkadza jej to żyć pełną parą :)
Kolejna wizyta u ortopedy, nakaz odpoczynku przez co najmniej 2 tygodnie, skierowanie na rehabilitację i tablety jeść dalej – kuracja trwać musi ok. dwóch miesięcy. No i tak, zrobiłam sobie przymusową przerwę w treningach, choć weekednowych wycieczek nie odpuściłam. Po ponad miesiącu kolana bolą mniej, ale nie chcę się forsować przec wyjazdem, tylko pytanie czy bez tego treningu dam radę przejechać z załadowanymi sakwami 900 km, po drogach pełnych podjazdów, zjazdów i górek? Oto jest pytanie, na które odpowiedź poznam już z niecały miesiąc…

O samej wyprawie możecie przeczytać na dedykowanym blogu One Journey.

Podobne wpisy