Godz. 13:10
Grzejemy się na promie. Wczoraj nie rozpieszczala nas trasa, dziś pogoda. Wstaliśmy wcześniej i to akurat pozwolilo nam zebrać się zanim zaczęło siąpić, niestety pedałować zaczęliśmy już w deszczu. Tragedii nie ma, nie jest to ulewa. Ale jest chłodnawo, zwłaszcza jak po podjazdach zatrzymujemy się by na chwilę złapać oddech.
Ale trasa dziś jest całkiem przyjemna, mimo oczywiście ciągle towarzyszących nam podjazdów, mamy chociaz radość ze zjazdów, przy których nie musimy stale hamować:) Do tej pory mieliśmy dwa mega ciężkie podjazdy, podczas ktorych czlowiek walczy ze soba – dam rade pedalowac czy schodze i prowadze rower pod górę? Druga opcja wcale nie jest lepsza… Wpychanie roweru z cieżkimi sakwami nie jest w ogóle lżejsze!
Godz. 20:40
My juz po kolacji, namioty rozlozone, lozka przygotowane, chwile temu zaczelo padac. Zaraz pewnie zmozy nas sen, bo dzisiaj tez troche sie napedalowalismy ;) prognoza na jutro nie jest pocieszajaca – ma padac :/ chociaz moze jak sie wypada teraz i w nocy… Zobaczymy rano :)
Po 13, dokładnie wtedy jak bylismy na promie, zaczelo sie wypogadzac – wyszło słońce, zrobiło sie ciepło – idealnie! Po zejsciu na ląd postanowilsmy zrobic sobie przerwe na lunch, w luksusowej poczekalni Rysjedalsvik. W miedzy czasie do slonca wystawilismy wilgotne ciuchy, a pozniej chwila odpoczynku i foteczki na wybrzezu. W zwiazku z porannymi warunkami atmosferycznymi zmodyfikowalismy trase, ucielismy czesci krajobrazowe, jako ze w deszczu i chmurach i tak nic nie bylo widac, za to pozniej wybralismy odcinek dluzszy, ale za to z super widokami i bardzo przyjemną trasą (no… poza dwoma masakrycznymi podjazdami). W wyniku tych wszystkich zmian jestesmy kilometrowo do przodu o jakies 40km. Zapas moze przydac sie juz jutro, jesli bedzie padac …
Trasa: 70,76 km, gdzies pod Slovag – gdzies pod Flekke :)
Camping: na dziko, kilka km przed Flekke.
Zdjecia jutro, albo innego dnia kiedy bedziemy blizej cywilizacji ;)



