Przed takim oto wyzwaniem dziś stanęłam :) Łatwo nie było, zważywszy na fakt, że na naszych dotychczasowych wycieczkach to Maciek zajmował się tym tematem, a ja tylko sobie pedałowałam, nie zwracając w ogóle uwagi na to co się dzieje na tym małym ekraniku ;) Dostałam komputer, BaseCampa, na szczęście z wgraną już mapą Norwegii. Wgranie całej trasy, przeanalizowanie jej jeszcze raz dokładnie, wprowadzenie kilku modyfikacji, dodanie campingów, promów i wszystkich innych punktów, które będą nam potrzebne zajęło mi dobrych kilka godzin, było troszkę nerwów i nawet niecenzuralnych słów ;) Ale finalnie się udało! Trasa ze wszystkimi punktami, a nawet z dodatkowymi tzw. punktami trasy, dodawanymi dość często by GPS nie przyszło do głowy by prowadzić nas inną trasą niż ustaliliśmy jest już wgrana! Tylko nie wiem jak to się stało, ale teraz mamy do przejechania 1090 km … Mam nadzieję, że to razem z promami ;)
Żona, mama, kobieta silna i niezależna. Kochająca podróże i nowe przygody, wędrówki, majsterkowanie, planszówki i przede wszystkim czas ze swoją Rodzinką.
Podobne wpisy
Dzień piąty – dysonans
Leżymy już sobie w namiocikach, właśnie przed chwilą skończyliśmy kolację – zaczęło sie spokojnie, na łonie natury, ale drugie danie było już w biegu…
Dream team
Nie wszyscy się znają, więc poznajmy się! W końcu spędzimy ze sobą ponad 2 tygodnie :) I co najważniejsze, Wy poznajcie nas :)
Dzień 11 – deszczowa Droga Atlantycka
Poranek należał do udanych – po wyjściu z namiotów czekała na nas paczka niespodzianka :) A w środku kalendarz z norweskimi widokami, 3 pudełka z domowymi smakołykami,…
Dzień szósty – słońce!
„Nooo żesz *****” przywitało nas dzis z sasiedniego namiotu. Czyli Maciek K. po tym jak wystawił głowę z namiotu i spojrzał w niebo :)…
Każdy ma swoje „to do”
Każdy z nas wiedział, że jest sporo spraw do ogarnięcia, ale dopiero Maciek S. rozpisał listę zadań, tak byśmy się nimi mogli podzielić. I tak finalnie…

