Leżymy już sobie w namiocikach, właśnie przed chwilą skończyliśmy kolację – zaczęło sie spokojnie, na łonie natury, ale drugie danie było już w biegu między szybkim pakowaniem sakw i chowaniem rzeczy do namiotow. Taaaak, znowu pada! Ale nie bede narzekac, teraz niech sobie pada, bo caly dzien bylo naprawde przyzwoicie :) oczywiscie liczylismy ze bedzie wiecej slonca i troche cieplej, ale i tak jest dobrze, bo dzis zostalismy uchronieni przed zmoknieciem.
Dziewczyny jednak wczoraj nie dały rady dojechać do nas na kepming – rozbily sie jakiejs 10 km przed Forde. Poniewaz i tak chcielismy zlapac troche oddechu, unowilismy sie ze zaczekamy na nie do poludnia. Spalismy wiec do oporu, zrobilismy sobie pyszne sniadanko i suszylismy namioty.
Z dziewczynami podjelismy decyzje o rozstaniu – dotychczasowy uklad sie nie sprawdzal i byl meczacy zarowno dla nich jak i dla nas. A w koncu kazdy z nas ma urlop i chce z niego skorzystac, bez niepokoju, irrytacji i innych negatywnych uczuc. Z racji tego, ze dziewczyny nie daja rade robic planowanej dziennej ilosci kilometrow, poradzilismy im by albo co jakis czas wsiadaly w autobus i podjezdzaly sobie niektore odcinki trasy, albo by jechaly do Kristiansund, przez droge atlantycka, ktora kazdy z nas chcial zobaczyc, i stamtad wziely prom do Trondheim. Czy skorzystaja z naszych rad? Nie wiemy, ale mamy nadzieje spotkac sie jeszcze gdzies na trasie lub chociaz ostatniego dnia w Trondheim.
Decyzja nie byla latwa, ale przedyskutowana na wszystkie strony – racjonalnie na to patrzac to byla jednya opcja, oczywiscie jesli w gre wchodza emocje to nie jest juz tak latwo.
Dysonans. No wlasnie, bo z drugiej strony dzien byl naprawde udany. Mimo ze zebralismy sie pozno, na koniec dnia rozbijalismy sie podobnie jak w poprzednie dni, bo trasa byla cudowna! Piekne 30 km wokol jeziora Jolstravatnet! Spokojna, krajobrazowa droga, fantastyczne widoki, przyjaźni ludzie. Naprawde jeden z lepszych dni! :)
Zdjecia przy okazji wifi ;)
Trasa: 69,72 km, camping Forde – Skei – Byrkjelo
Camping: na dziko



